No i jak tam te studia?

Kolejny raz to sobie zrobiłam. A przecież ludzie się zapierają. Rękami i nogami. Wraz z ostatnim dniem wyższej edukacji drą indeksy i palą notatki, oddychając z ulgą. Upajają się myślą i upijają na myśl, że już never ever, że jakby coś, to nic. Ucierpieć na tym może jedynie nieprzemeblowane w czasie sesji mieszkanie, no i kieszeń. Nic tak nie boli, jak pierwszy „normalny” bilet.

A ja pod prąd. Na opak. Na odwrót. Zachęcona moim półrocznym romansem ze szwedzką edukacją, zapragnęłam zrobić to jeszcze raz. A teraz, drodzy państwo, pytanie, które umieszczam wśród moich prywatnych FAQs.

No to opowiadaj, jak ci się tam studiuje?

A dziękuję, dziękuję. Drodzy państwo, jest całkiem super.

Jaka panuje tu zasada? Ta det lugnt! Czyli szwedzkie „take it easy”. Nie musisz się przejmować, że gramatyka nachodzi ci na lektorat z chińskiego, a po kolokwium nie zdążysz na judo na drugim końcu miasta, bo jakoś ten wf zaliczyć trzeba. Nie kilka przedmiotów naraz, ale kursy są tu ważne. Semestr dzieli się przeważnie na takie właśnie kursy, a każdy z nich zwieńczony jest egzaminem. Bardzo często egzaminem pisanym… w domu! Studia są dla studenta, więc jeśli ów student zapragnie na poważnie wziąć sobie edukację, będzie zadowolony. Obecność na wykładach obowiązkowa nie jest, a zwolnienie lekarskie byłoby doskonałym powodem do żartów. Zupełnie nowy wymiar zyskuje tu fakt, że jesteśmy dorośli, więc tak jesteśmy też traktowani.

Gdyby mogli to przeczytać, to fajnie byłoby podziękować moim współstudiującym. Za dużo większą niż lagom dawkę luzu, sympatii i zainteresowania, którą okazali lekko zestresowanej koleżance „nie-stąd”. Natura domorosłego psychologa pozwala na małe obserwacje. Do dziś uśmiecham się, gdy przypominam sobie zakłopotaną Szwedkę, która, by udawać że nie czeka, aż skończę kupować kawę, PRZYPADKOWO stanęła obok i PRZYPADKOWO zaczęła czytać zupełnie PRZYPADKOWĄ gazetę. No bo przecież wcale nie czeka. A że akurat PRZYPADKOWO przechodziłam obok, ruszyła obok mnie, bo przecież PRZYPADKOWO szła w tę samą stronę. I tak zaczęła się rozmowa, a może nawet dużo, dużo więcej.

Mam jeszcze trochę do gadania w zanadrzu. Stay tuned. I całkiem fajnie, że to znowu się stało.

 

Matylda

mati

 

Dodaj komentarz