Szok kulturowy. Różnice między Polską a Szwecją.

Jakie są różnice między Polską a Szwecją? Choć geograficznie jesteśmy tak blisko siebie, to czasem mam wrażenie, że mentalnie oddaleni jesteśmy o całe galaktyki.

 

Ten wpis powstał na podstawie dyskusji na grupie facebookowiej Szwecja. Zapytałam Grupowiczów o to, czy przeżyli szok kulturowy po przyjeździe do Szwecji. Brzmi przesadnie? Poczytajcie komentarze!

 

 

Podejście do dzieci

Sandra:


Podejście do dzieci i mega cierpliwość – oczywiście na duży plus!  Kilka razy juz widziałam jak dziecko w sklepie leży na podłodze i marudzi, a rodzice spokojnie robią dalej zakupy.

Ewa:


Ooch, widziałam takie zdjęcie gdzieś jak Jej Królewska Wysokość Birgitta Bernadotte z którąś z sióstr były gdzieś, a na podłodze leży sobie któreś ich dzieciątko, one schylają się do niego tak cierpliwie.

Burzliwą dyskusję wywołał komentarz Anny, która napisała, że szokuje ją:

Komentarz Anny wraz z odpowiedziami:

Anna: podejście do rodziny, która jest tu niczym. Dzieci muszące zapowiedzieć swoją wizytę u rodziców z określeniem czy będzie to tylko kawa czy obiad (w innym wypadku dostaniesz tylko kawę). Rozwody rozdawane jak poranne Metro i to, że ktoś mnie kiedyś zapytał czy mam dwoje dzieci z tym samym mężczyzną MASAKRA.

Monika: Mam to samo. Dwóch synów, jeden 19 drugi 7 lat. Zawsze i wszędzie pierwsze pytanie: a od tego samego tatusia?

Annika: a mi się podoba taka dowolność. Wszystko jest dla ludzi i nie musisz na siłę tkwić w nieszczęśliwym związku, jeśli ktoś miał mniej szczęścia.

Aniela: trudno powiedzieć, że rodzina jest tu niczym w sytuacji, kiedy jest roztaczana opieka socjalna i nie tylko nad tą rodziną. Urlopy na wychowanie dzieci itp. Samo takie pytanie o ojca nie świadczy o niczym. Czyżby uważała pani, że jeżeli kobieta ma drugiego męża i kolejne dzieci, to już nie jest to rodzina? Bez przesady…

W Szwecji możesz być sobą

Agnieszka z bloga Fisketur Szwecja o życiu w Skandynawii:


To, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło to brak narzucania swojego zdania drugiej osobie. Szacunek do rozmówcy i przeświadczenie, że masz prawo myśleć w inny sposób niż ja i nie czyni to z nas wrogów.

Joanna Iga:


Możesz po prostu być sobą! Uwielbiam to!

Rodzina patchworkowa

Sylwia:

Patchorkowe rodziny, ktore mam wrazenie ze sa czestsze niz “standardowe”.

 

A czym jest Rodzina patchworkowa? To rodziną zrekonstruowana lub wielorodzinna. Powstaje w wyniku ponownego zakładania rodzin przez jednego lub oboje rodziców po rozwodzie. Składa się z dwójki partnerów posiadających dzieci ze swoich poprzednich związków i często również posiadających dziecko z nowego związku.

Katarzyna:

A mnie się podobają szwedzkie rodziny patchworkowe tym bardziej, że moja wnuczka ma oddzielnie mamę i oddzielnie tatę. Mieszka tydzień u mamy, tydzień u taty. Dzięki temu żadne z rodziców nie jest tylko tym od wymagania albo tylko tym od rozrywki i prezentów. Wnuczka ma u taty dwie siostry i jest z nimi blisko związana, czego by nie było gdyby mieszkała tylko u mamy, a u taty spędzałaby weekendy. Z kolei mamy partner i jego rodzina traktują moją wnuczkę jak własną. Dzięki czemu dziewczynka ma bonus tatę, wujka, ciocię, babcię i dziadka oraz pradziadków. W nowej rodzinie taty jest zresztą podobnie. Moim zdaniem ludzi, którzy kochają dziecko nigdy nie za dużo! Pewnie, że najlepiej jakby rodzice żyli razem, a na świecie nie było wojen i kapitalizmu. Ale jest jak jest i rodzina patchworkowa oraz mieszkanie dziecka naprzemienne to najlepsze, co się może zdarzyć, gdy rodzice nie mogą ze sobą być.

Fika to szwedzki styl życia!

Cukier i kawa

Ewa:

Zaskoczyło mnie picie tej kwaśnej okropnej kawy tyle razy w ciągu dnia i jedzenie w którym prawie wszedzie jest cukier

Joanna:

Nawet w makaronie wyczułam, haha!

 

Edukacja w Szwecji

Marcin:

Bardzo niski poziom nauczania, brak wiedzy i umiejętności wśród młodych ludzi. Dodatkowo brak chęci do nauki i pracy.

Annika:

Lepszy niski poziom bez obciążenia i z czasem na pasje czy obciążający, wysoki system w Polsce?

Patrycja:

Zgadzam się z Annika. Nauka w Polsce często jest bardzo obciążająca i przede wszystkim stresująca. Ale jeśli przez nią nie przejdziesz to jest mała szansa na dostanie dobrej pracy. W Szwecji mam znajomego, który przykładowo uczelni wyższej nie skończył, a zajmuje nawet wysokie odpowiedzialne stanowisko i ma wysoką pensję. To mnie zaskakuje w tym kraju. A podejście bardziej do umiejętności ludzi niż do “pustej wiedzy” jest akurat na plus. Zaskakuje mnie też fakt, że dziecko w Szwecji lubi szkołę. W Polsce ciężko wskazać jakiekolwiek dziecko, które by lubiło w niej być.

Marcin:

Annika, miałem na myśli raczej uczelnie wyższe, to jest miejsce na konkretniejszą naukę. Nie jestem za przeciążaniem nauką małych dzieci, zdecydowanie lepsze dla nich jest więcej kreatywnej zabawy i polubienie nauki.

Justyna:

Mam wrażenie, że w Polsce jest nieco odmienny system szkolnictwa, przez co się może wydawać, że reprezentuje wyższy poziom na zasadzie – uczmy dzieci wszystkiego: biologii, historii, matematyki i wszystkiego, bo nie wiadomo gdzie będą pracować i co robić, ale i tak później z tej masy wiedzy nikt nic nie pamięta. Tutaj mam wrażenie, że uczy się bardziej konkretnie pod wykonywany w przyszłości zawód. Słyszałam, że podobno np. na matematyce mają obsługę excela i innych kalkulatorów. I to jest przydatne, by umieć wykorzystywać nowoczesne narzędzia, które będą potrzebne do pracy, a nie starać się wszystkiego nauczyć na pamięć.

Agnieszka:

Czasem tłoczenie do głowy masy informacji, które nigdy nikomu się nie przydały, mija się z celem. A tak jest w polskich szkołach i uczelniach przeładowanych teorią. A wierz, mi coś wiem o tym po medycynie. Za to żadnych umiejętności miękkich, jak rozmowa z ciężkim pacjentem. A niewiele umiejętności logicznego myślenia i kojarzenia faktów i objawów z różnych działek medycyny. Albo masz tą umiejętność albo nie. Ale niewiele pomogą Ci w jej rozwoju na polskiej uczelni. Bo każdy profesor uważa, że jego działka jest jedyna i najważniejsza…

Nat:

Ja mam porównanie. Jedna moja córka uczy się w szkole szwedzkiej, a jedna w polskiej. Zupełnie inny jest sposób nauczania, ta polska córka nadal wbija w głowę na pamięć suche fakty i cały system opiera się na rywalizacji, kto lepiej te fakty upchnie. Córka szwedzka nawet list pisze w grupie, nauczyciel cały czas przetasowuje uczniów, wiec każdy musi umieć pracować z każdym. Polska córka nadal pada ofiarą wrzeszczących nauczycielek, których krzyk jest najwyższą kompetencją pedagogiczną. Mało tego: jedna ze skrajnie bezradnych pań próbowała na lekcji w klasie używać gwizdka (sic!). W szkole u szwedzkiej córki, choć młodzież starsza i rozwydrzona, to byłoby nie do pomyślenia. I takie przykłady mogę mnożyć w nieskończoność…

Olga:

Przetasowuje się uczniów, ponieważ jedną z cenionych umiejętności jest umiejetność socjalna, umiejętność współpracy z każdym i wypracowania porozumienia (czego polakom masowo brak). Specjalnie tworzy się grupy z osób, które nie darzą się sympatią, jakkolwiek to rozumieć, aby przy tworzeniu wspólnego projektu umieli się z sobą porozumieć (ponieważ wartością nadrzędną jest zaliczenie projektu – czyli musi być minimum dobry), wiedza bez umiejętności socjalnych nic nie daje.

Patrycja

Mnie też podoba się ten sposób nauczania. Jest o wiele mniej stresujący. A przecież dziecko w stresie nie zapamięta niczego z zajęć. Dokładnie pamiętam, jak to było ze mną. Całe 45 minut klasa myślała tylko o tym, żeby nikt nie został zapytany. Ludzie obecnie mają problemy podczas współpracy z innymi ludźmi, wolą pracować w pojedynkę. Więc dobrze, że w szwedzkiej szkole jest to uwzględniane.

Nat:

No tak, to zrozumiałe. Bardzo mi się podoba ta niemożność tworzenia towarzystw wzajemnej adoracji. W Polsce, jak ktoś dobrze pracuje w zespole, to znaczy się frajer, co tyra za innych. Tymczasem cały świat pracuje grupowo i syndrom najlepszej uczennicy z rączka wiecznie w górze odchodzi w przeszłość.

Anna

Mam w Polsce bratanicę w wieku mojego syna Dla porównania robiłam mu wszystkie testy typu 6-cio klasisty, gimnazjalny i maturę. Po szwedzkiej szkole przez naukę i zabawę mój syn był lepszy od Viki, chociaż ona z czerwonym paskiem wszystko.

Magdalena

Ja uważam, że nauczanie jest tu inne, indywidualne, rozwijasz się w tym kierunku, który cię interesuje i w którym chcesz pracować. Lund universitet jest jednym z najlepszych w Europie, a polskie uniwersytety są na dalekich miejscach.

Marcin:

myślę, że przewaga Szwecji tutaj polega na umiejętności pracy w grupie i ogólnie lepszych warunkach dla prowadzenia biznesu. Znam wielu ludzi z Polski, którzy doskonale sobie radzą w pracy i wykorzystują wykształcenie zdobyte w Polsce.

Transparentność społeczeństwa

Annika:

Zszokował mnie brak RODO! Nie mieści mi się w głowie jak w dobie cyfryzacji i niebezpieczeństw z nim związanych w skali mikro i makro Szwecja obnaża swoje społeczeństwo na przykładowym hitta. Co więcej, szokuje mnie to, że jeśli nie chcesz znajdować się w publicznej bazie, nie masz możliwości się z niej usunąć!!

Woda z kranu

Alina:

Fantastyczna woda w kranie w całym kraju. Pycha.

Szwedzkie społeczeństwo i kultura

Marta:

Mnie szokowały przytulasy na powitanie. Do dziś czasem mam odruch ucieczki jak jakiś duży Szwed chce mnie objąć (mam całe 150 cm wzrostu). Ale pracuję nad tym i mówię o tym znajomym, coby mnie nie znielubili.

Monika:

Wchodzisz do sklepu i witają cię z uśmiechem! Nie raz widziałam, jak kasjerka odeszła od kasy, żeby komuś coś podać (przeważnie starszym osobom), a w kolejce nikt nawet nie pisnął, to samo z oddawaniem rzeczy do sklepu- zero problemu. W urzędach też wszystko załatwia się w kulturalny sposób, nikt nie pracuje za karę.

Karo:

Porządek – i to nie taki, że jest czysto, ale taki, że wszystko jest poukładane – sprawy w urzędach, rejestracje terminów, zaproszenia do lekarzy w formie papierowej i przypomnienie sms, szybka weryfikacja internetowa i telefoniczna po personnummer, parkowanie, komunikacja, rachunki – niby wszystko to samo, a jednak inaczej poukładane i od razu lepiej funkcjonuje. Pod warunkiem, że wszyscy tego przestrzegają i szanują się nawzajem, co w Szwecji ma miejsce, w Polsce niekoniecznie.

Olga:

Nie należy się spóźniać – co znaczy należy wyjść czy przyjść i god tid – to znaczy wyjść na tyle wcześnie, żeby się nie spóźnić, zakładając wszelkie możliwe przypadki. Czy też zasada, że mówi się do siebie po imieniu, czy to w urzędzie, czy do swojego szefa. Używanie polskich pan/pani rodzi od samego początku stosunek nierówności.

Katarzyna:

Dla mnie największym zadziwieniem był brak szczególnych względów dla kobiet. W drzwiach do sklepu żaden facet nie puści kobiety przodem. Z drugiej strony przez 11 nigdy nie usłyszałam od żadnego Szweda jakiegokolwiek nawiązania do płci w kontekście wykonywanych zajęć. Kiedy w Polsce powiedziałam do pana od remontu “nie ma światła” to ten pan najpierw sam pstrykał pstryczkiem, bo przecież musi sprawdzić czy wiem co mówię. W Szwecji pan majster leciał sprawdzać korki… Często też słyszałam teksty w stylu “już ty lepiej mężowi obiad ugotuj”. W Szwecji nikt nigdy nie odesłał mnie do garów, czy sprzątania. Tu nikt się nie dziwi, że kobieta kieruje TIRem.

Druga rzecz to to, że młodzi Szwedzi (rodowici – czyli blondyni itd) są dla mnie jednakowi! Smukli, jaśni…a do tego każdy z nich ubiera się tak samo w pastelowe chinosy i jasne sweterki. Mam kłopot z zapamiętywaniem twarzy, rozpoznanie (byłego już) chłopaka mojej córki na ulicy było dla mnie niemożliwe!

Katarzyna:

Wiara, religia. Mało ludzi chadza do kościołów i deklaruje się jako ludzie wierzący. Ale tych, którzy siebie określają jako wierzących, cechuje aktywne uczestnictwo w życiu w wspólnoty i przestrzeganie jej reguł przy jednoczesnym braku nacisków i pasywnie agresywnych tekstów “będę się za ciebie modlić, żebyś odzyskała wiarę”. To są cechy za które kocham Szwecję – wolność i dowolność. Chcesz śpiewać, ale masz głos miauczącego kota, no i co z tego? Malujesz gorzej niż 5-letnie dziecko, ale mówisz, że jesteś konstnär? No i co z tego? Najważniejsze, żeby mieć jakieś zainteresowania poza życiem zawodowym. I to jest boskie.

Marta:

Kultura pracy. Bez pośpiechu, bez kombinowania. Żaden problem nie jest dużym problemem, zawsze jest czas na kolejną dyskusję, demokratyczne zapytanie wszystkich o zdanie. Nie przejmują się biurokracją. Bardzo mnie denerwuje, serio. Mam wrażenie, że nic nie idzie do przodu.

Rado:

Ktoś kto biegnie do autobusu, metra, pociągu to obcokrajowiec, a na 70% Polak.

Artur

Uważam po kilkunastu latach pobytu w Szwecji, że kulturowo odstaje od reszty Europy (nie stawiam na piedestał Szwecji tylko porównuje) wina tego , że w Europie działy się rzeczy najważniejsze które miały wpływ na dzisiejszą Europe. Nie możemy porównywać się do Szwecji ponieważ była przez spory okres odseparowana i zupełnie nic tu się nie działo. Chyba od 300lat na terenie Szwecji nic ważnego nie miało miejsca. A Europa? – rewolucje – wojny – przesuwanie granic – czystki etniczne, mordy czy potężne wywózki ludności. Kiedy w Europie się kotłowało i życie ludzkie nie miało żadnej wartości Szwecja nawet biedna żyła sobie w spokoju dlatego mentalnie dużo odstajemy od starych Szwedów. A to , że tak jest to tylko wina położenia geograficznego bo gdyby Szwecja leżała gdzieś w środkowej Europie zapewniam, że nie byłaby tą Szwecją którą jest dziś.

Artur:

Uważam po kilkunastu latach pobytu w Szwecji, że kulturowo odstaje od reszty Europy (nie stawiam na piedestał Szwecji tylko porównuje) wina tego , że w Europie działy się rzeczy najważniejsze które miały wpływ na dzisiejszą Europe. Nie możemy porównywać się do Szwecji ponieważ była przez spory okres odseparowana i zupełnie nic tu się nie działo. Chyba od 300lat na terenie Szwecji nic ważnego nie miało miejsca. A Europa? – rewolucje – wojny – przesuwanie granic – czystki etniczne, mordy czy potężne wywózki ludności. Kiedy w Europie się kotłowało i życie ludzkie nie miało żadnej wartości Szwecja nawet biedna żyła sobie w spokoju dlatego mentalnie dużo odstajemy od starych Szwedów. A to , że tak jest to tylko wina położenia geograficznego bo gdyby Szwecja leżała gdzieś w środkowej Europie zapewniam, że nie byłaby tą Szwecją którą jest dziś.

Mandaty, kultura na drodze

Karo

Mandaty – za wszystko i wszędzie, nawet na zadupiastym parkingu pod blokiem w zadupiastej części zadupiastego miasteczka. Majątek poszedł, zanim się nauczyliśmy!

Magdalena

Kultura jazdy na drodze, kultura i spokój kierowców, tak przyjemnie tam jeździć.

Mirosława:

Jestem raz w roku w Szwecji i po tych drogach jeździć to sama przyjemność, są takie proste równe i bez dziur (nie to co u nas). No i ich kultura jazdy 👏

Nikodem

W Szwecji byłem na wyprawie rowerowej z Karlskrony do Ystad. Szokiem było brak dziur na drodze. Jechało się jak po stole. Po 100 km jazdy pojawiła się jedna malutka dziurka, w którą wjechałem. To się zdziwiłem…

A jakie wy dostrzegacie różnice między Polską a Szwecją? Dajcie znać w komentarzach!

Dodaj komentarz