Szwedzki fast food – MAX

Ekologiczna Szwecja niekoniecznie kojarzy się z restauracjami typu fast food. Fast foody są ciężkie, tłuste, a na dodatek ich produkcja wpływa negatywnie na środowisko. A przecież Szwecja to kraj miljövänlig, eko i coraz częściej wege. Jednak MAX, prawdziwy szwedzki fast food, pokazuje, że można lepiej.

Historia rodzinnej restauracji

Pierwsza restauracja z hamburgerami, X-Grillen, została otwarta w 1968 roku w lapońskim Gällivare. Do dziś jest to miasto przemysłowe, górnicze, będące szwedzkim centrum wydobycia rudy żelaza. Może to był jeden z powodów, dla których MAX był strzałem w dziesiątkę? Szybkie jedzenie, bardzo odżywcze, stawiające na nogi i sycące strudzone żołądki po ciężkiej pracy. Do tego smaczne, swojskie, przygotowane z lokalnych produktów. Aż trudno uwierzyć, że Curt Bergfors, założyciel tego szwedzkiego fast fooda, miał zaledwie 19 lat w dzień otwarcia swojej pierwszej restauracji. X-Grillen działał świetnie. Dwa lata po otwarciu pierwszej, powstała kolejna w Skellefteå. W 1971 roku kolejny sukces i inauguracja trzeciego lokalu, w Luleå. Ale X-Grillen nie była dobrą nazwą, nie była nazwą osobistą, nie oddawała tej pasji, którą Curt miał do grillowania. Już w czasach szkolnych, kiedy jeszcze wołano na niego w klasie Max, ujawniał swoją miłość do gotowania. Tak właśnie zrodziła się obecna nazwa burgerowni.

Co wyróżnia ten szwedzki fast food od innych?

W koncepcie Max musi być coś wyjątkowego, skoro pokochali go nie tylko Szwedzi, ale kochać zaczyna cały świat. Kiedy po raz pierwszy wybrałam się do ich restauracji w Sztokholmie i spróbowałam klasycznego burgera (Originalburgare), odniosłam wrażenie, że nie można ich nazywać “fast foodem”. Fast food razu kojarzy się z jedzeniem o smaku kartonu z dodatkiem majonezu. Tu spróbowałam dobrego mięsa, dobrego sera i świetnie dobranych dodatków. Są też szalone pomysły w postaci burgera w sałacie, czy wegetariańskich nuggetsów, które smakują zupełnie, jak kurczak. To po prostu musiało się udać.

 

Prawdą jest, że Donken (tak Szwedzi nazywają restaurację McDonald’s) w Szwecji nie ma z Maxem szans. Często zdarza się, że obie restauracje stoją obok siebie, albo po przeciwnych stronach ulicy. Wielokrotnie widziałam zapełnione krzesła w Maxie, a obok, w Donkenie – puste siedzenia. Max podkreśla na każdym kroku swoją “szwedzkość” i lokalność. Korzystanie z lokalnych produktów, używanie tylko i wyłącznie szwedzkiego mięsa, a ponadto dbanie o to, aby produkcja burgerów nie była szkodliwa dla klimatu. Akcja “Burgery pozytywne dla klimatu” polega na szczegółowym mierzeniu emisji dwutlenku węgla na każdym etapie produkcji, od hodowli czy uprawy, aż do konsumpcji i późniejszej utylizacji odpadów. Głównym celem tych pomiarów jest stopniowe i regularne zmniejszanie emisji CO2, a także oddawanie klimatowi to, co zostało mu odebrane. Jest to możliwe m.in. dzięki finansowaniu sadzenia drzew. Dobry marketing? Niekoniecznie. Szwedzi mają bardzo specyficzne podejście do ochrony środowiska.

Miłość do jedzenia

Dziś szefem Maxa jest Richard Bergfors (a tak naprawdę Max Richard Bergfors), syn założyciela pierwszej restauracji X-Grillen w Gällivare. To pasjonat, może nawet większy od swojego ojca, który o burgerach wie wszystko. O jego zaangażowaniu świadczy na przykład to, że na otwarcie warszawskiej restauracji przyjechał osobiście. Widziałam też, że osobiście próbował i oceniał pracę polskich kucharzy, kiwał głową z uznaniem, sprawdzał stopień grillowania bułki i ilość sosu w środku burgera. Miał czas porozmawiać z każdym, kto miał do niego jakieś pytania. Podchodził do gości i pytał, czy im smakowało. Mieliśmy to szczęście, że nam poświęcił sporo czasu na rozmowę.

Zapytałam go, gdy dobrze mi się wydaje, że literka “A” w logo Maxa została narysowana tak, aby przypominać słynne drewniane, czerwone domki. Richard był nieco zdziwiony. Logo wymyślił jego tata, a on tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiał. Ale przyznał nam, że coś przecież musi w tym być.

Na zdjęciu, obok nas, Richard Bergfors, CEO w Maxie, obok niego stoi szef innowacji, Claes Petterson.

Ciągły rozwój

W 2018 roku Max obchodził 50 urodziny, co czyni go najstarszą restauracją typu fast food na świecie. Dziś otwartych jest 121 restauracji w Szwecji, a ekspansja poza ojczyznę zaczęła się w 2011 roku, od Norwegii. Słynne hamburgery od Bergforsa można zjeść w Kopenhadze, Oslo, Trondheim, Dubaju i Abu Dhabi i w Kairze. Od września 2017 również w Polsce (Gdańsk, Wrocław i Warszawa). W planach jest otwarcie 200 restauracji w naszym kraju.

Na koniec, statystyki ze strony max.se:

Dodaj komentarz